Tworzę obrazy, które zostają w głowie
Wierzę, że obraz – ruchomy czy statyczny – to coś więcej niż estetyka. To architektura emocji. Jeśli szukasz kogoś, kto po prostu „włączy nagrywanie” – prawdopodobnie nie jestem dla Ciebie. Jeśli jednak szukasz partnera, który pomoże Ci zrealizować konkretny cel finansowy lub wizerunkowy – rozgość się.
Skąd czerpię mój styl?
Mój sposób patrzenia ukształtował się w specyficznym miejscu. Od 2012 roku jestem związany z Operą i Filharmonią Podlaską. To tam, w cieniu kulis, nauczyłem się budować napięcie, operować nastrojowym światłem i unikać płaskiej, „telewizyjnej” estetyki.
Tę teatralną wrażliwość staram się przenosić do każdego projektu – czy to artystycznego, czy komercyjnego. Dlaczego? Bo w dzisiejszym szumie informacyjnym tylko emocje są w stanie zatrzymać widza.
Jak tworzę?
Mówią, że w moich pracach widać dużą wrażliwość. Niezależnie czy trzymam kamerę, czy aparat, lubię filmowe kolory i nastrojową głębię. Jednak w przypadku filmu prawdziwa magia dzieje się w montażu. To moja najmocniejsza strona. Często poświęcam na ten etap więcej czasu, niż zakłada wycena, bo wiem, że to właśnie rytm i tempo decydują o odbiorze całości.
Po godzinach
Prywatnie jestem po prostu ciekawy ludzi i świata. W wolnych chwilach chętnie czytam o psychologii, finansach czy budowaniu nawyków. Robię to dla siebie, z czystej pasji poznawczej, choć ta wiedza często naturalnie przydaje się też w pracy.
Równowagę łapię z dala od ekranów. Długie spacery po lesie to dla mnie czas na totalny reset i „wyczyszczenie głowy”, a nie kolejne godziny w biurze. Wierzę, że najlepsze pomysły rodzą się w wypoczętym umyśle.
Traktujesz obraz jako inwestycję, a nie koszt? Cenisz kreatywność i szukasz partnera, a nie tylko wykonawcy?
Sprawdź, jak możemy współpracować